Monika Borys - Dziewczynka z Zapalkami
Komentarze (7)
Raz w sylwestrową, mroźną noc, gdy radość trwała aż do świtania, po śniegu boso dziewczynka szła, niosąc zapałki do sprzedania.
W jej domu biednym hulał wiatr, zgłodniały ojciec czekał z mamą więc choć za jeden marny grosz, zapałki chciała sprzedać panom.
A ci beztroscy, rozbawieni w swych ciepłych domach jedli cuda, gdy ona stała przemarznięta wciąż myśląc, że się sprzedaż uda.
Okrutny mróz ją wnet ogarnął i gasił iskrę życia słabą, więc zapałkami dłonie grzała, myśląc co z ojcem jest i z mamą.
W słabym płomieniu tych zapałek widziała lepsze barwne światy, aż biały anioł spłynął na nią taki przyjazny i skrzydlaty.
I uśmiechała się do niego, do tej radości za oknami lecz nikt nie dostrzegł jej wołania, czyli błyskania zapałkami.
Świtem, gdy nowy rok już nastał i ludzie radość objawiali, pod ścianą stała zamarznięta mała dziewczynka z zapałkami.
Okrutnie kończą się te bajki o ludzkich sercach bez miłości, są jak pudełka od zapałek, nigdy w nich ciepło nie zagości…
> [noparse]kurde pamiętam to z przedszkola a to już dziesięć lat miło posłuchać[/noparse]